Hania

Hania

Nasza córeczka Hanusia ma obecnie 5 lat – jest typową dziewczynką jak na swój wiek – lubi stroić się w falbaniaste sukienki , mówi że kiedyś wyjdzie za mąż za najwspanialszego księcia na świecie czyli jej tatusia i ma marzenia.
Chciałaby być baletnicą i chciałaby także móc nosić baletki…

Nasza mała baletnica urodziła się, o ironio, z wadą wrodzoną stóp jaką są stopy końsko-szpotawe.
O wadzie dowiedzieliśmy się w czasie narodzin, żadne badanie USG jej wcześniej nie wykryło.
Na badaniu prenetalnym w 21 tygodniu ciąży stopy były zdrowe.

W pierwszej dobie życia miała założone łuski gipsowe.
Leczenie metodą Ponsetiego zostało rozpoczęte gdy córka miała 11 dni w Przychodni Urazowo-Ortopedycznej w jednym z miast wojewódzkich naszego pięknego kraju.
Prowadzona była przez jednego z najlepszych lekarzy ortopedów w tym mieście.
Po serii 7 gipsów wykonany został zabieg podcięcia ścięgien Achillesa, po czym założono kolejne gipsy na 3 tygodnie.
Następnie zastosowana została szyna Denisa-Browna. Przez pół roku córka nosiła ją w wymiarze 23/7. Przez kolejne pięć miesięcy jedynie na noc i w porach dziennej drzemki.

Gdy nasza córka skończyła 13 miesięcy lekarz postanowił o odstawieniu szyny.
Stopy, jak dla nas laików, nie-lekarzy,  wyglądały dobrze.
W tamtym czasie nie było w Internecie tylu informacji, co dzisiaj na temat tej wady.
Nie było takiego szerokiego dostępu do innych rodziców dzieci z sks.
My też za bardzo nie szukaliśmy informacji, bo tak jak wspomniałam – stopy były proste.
Dziś już wiemy, że odstawienie szyny zaskutkowało przykurczaniem się ścięgien Achillesa i w efekcie jest silne płaskostopie.

h2Problem wtedy zaczął pojawiać się, gdy córka skończyła 4 lata. Jej stopy zaczęły wyginać się do wewnątrz – wygląda to tak jakby wewnętrzna kostka chciała dotknąć podłoża.
Gdy zauważyliśmy problem skontaktowaliśmy się z lekarzem prowadzącym.
Po badaniu i wykonaniu zdjęcia RTG stwierdzone zostało, że pojawił się przykurcz ścięgien Achillesa. Mieliśmy poczekać jeszcze pół roku i przyjechać na konsultację. Poczekaliśmy… Gdy po tym czasie lekarz powiedział, że konieczne będzie kolejne podcięcie Achillesa w znieczuleniu zewnątrzoponowym aż nas zmroziło.
Myślimy sobie:

nie ma takiej siły we wszechświecie, która by w jakiś cudowny sposób pozwoliła naszej córce bezboleśnie to przejść. Nie jesteśmy w stanie sobie jej wyobrazić, gdy anestezjolog wykonuje na niej znieczulenie zewnątrzoponowe, a potem ona świadoma i sama leży tam na sali operacyjnej i strasznie się boi.

Mówi, że jest dzielną dziewczynką, ale nie aż tak…nie aż tak.
Wtedy zaczęliśmy szukać informacji za pomocą Internetu.

h1Na jednym z portali społecznościowych znalazłam grupy rodziców z USA i Wielkiej Brytanii których dzieci mają sks. Tam wstawiłam zdjęcie stóp mojej córki i w ciągu kilku godzin odezwał się do mnie lekarz z USA – Dr Matthew Dobbs stwierdzając, że stopy mojej córki zostały przekorygowane z sks w płaskostopie. Zaczęłam szukać o nim informacji i znalazłam tyle dobrych słów, że moim jedynym marzeniem było dostać się do niego, ale jak wiadomo koszty leczenia w USA z pewnością byłyby kosmiczne.
Koleżanka z innej grupy, do której należę na tym portalu i której synek też ma sks powiedziała mi, że jest grupa Polskich rodziców dzieci z sks.
Tam spotkałam dwie osoby – Kasię i Monikę, które poleciły mi konsultację u Dr Radlera w Wiedniu.
Nie zastanawialiśmy się ani chwili … Wiedeń jest dużo bardziej osiągalny niż USA.

Chociaż dla mojej córki poruszylibyśmy niebo i ziemię żeby spełnić jej marzenia, a przede wszystkim żeby móc kiedyś powiedzieć:

„córeczko zrobiliśmy wszystko co mogliśmy!”

 

Natychmiast napisaliśmy mail do Dr Radlera załączając zdjęcia stóp Hani.
Odpisał mi po krótkim czasie z zapytaniem : „czy jesteście w stanie przyjechać na konsultację do Wiednia?” … JESTEŚMY, oczywiście, że jesteśmy!
W tym momencie czekamy na tą konsultację i wiążemy z nią wielkie nadzieje. Wiemy, że będzie to kosztowne ale też wiemy, że jest to krok w dobrą stronę.  Dziękujemy tym, którzy dali nam nadzieję.
Córka nie może doczekać się, aż „pan doktor naprawi stopy i będzie mogła iść do sklepu i kupić sobie różowe baletki”.
My też…

 

Zdjęcie na samej górze:  Mała Baletnica